STRONA GŁÓWNA

24.08.2015

Tarta z pomidorami i mozzarellą



Wiesz ile minęło od twojego ostatniego wpisu? - usłyszałam dzisiaj. Zastanowiłam się przez moment. Kiedy to mogło być? Trzy? Cztery miesiące temu? Nie, chyba dalej... Tak, pół roku. To był koniec zimy, a zdjęcia wypełniał śnieg. Pamiętam, przepis był na rozgrzewającą zupę z pomidorów i czerwonej fasoli. Trochę nie na czasie, biorąc pod uwagę upalny sierpień. Na rozgrzewającą zupę raczej nie miałabym dzisiaj ochoty. Ale na pomidory... O tak, nastał cudowny czas, jeśli chodzi o pomidory. Soczyste, pachnące słońcem, prosto z krzaka. Ulubione bawole serca, słodkie malinowe, pomidory w różnych kolorach i rozmiarach. Pyszne w każdej postaci. Nawet w najprostszej sałatce, z dodatkiem świeżych ziół i oliwy, smakują świetnie.





Będzie więc znowu o pomidorach. Wtedy o tych zimowych, ze słoika, o wyraźnym, głębokim smaku, lecz będących tylko cieniem lata. Dzisiaj o tych świeżych, pachnących jeszcze krzakiem. Ten sam składnik, to samo miejsce. Inny czas. Minęło prawie pół roku. Czy wszystko u ciebie dobrze? – słyszę często. Tak, wszystko w jak najlepszym porządku. Wiesz, potrzebowałam przerwy. – odpowiadam. Po jakichś czterech latach blogowania musiałam trochę odpocząć.

Co u mnie słychać? Dziękuję, wszystko ok. Dzieci rosną. Mąż ten sam. Praca nowa. Bilans wakacji: dwa tygodnie w Andaluzji, kilka dni w górach, weekend we Wrocławiu, dwa wesela, jedna skradziona torebka, jeden złamany obojczyk, jedne kowbojskie urodziny, niezliczone posiłki na świeżym powietrzu, odnowione znajomości, rejsy po Wiśle, dinozaury, gwiazdy, łąka, plaża... A co u Ciebie? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz chociaż „cześć” w komentarzu. Albo mrugniesz okiem, albo pomachasz. To co? Trzymaj się! Cześć!

Składniki:

Ciasto
  • 120 g zimnego masła
  • 240 g mąki
  • 1 jajko
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • ok. 2 łyżki zimnej wody

Wnętrze
  • 2 jajka
  • 90 ml mleka
  • 110 ml gęstej śmietany
  • kulka mozzarelli
  • pomidory (mieszałam gatunki, ale uwaga: najlepsze będą te mniej wodniste, z mniejszą ilością pestek, bo po upieczeniu uwalniają się soki i tarta może być zbyt wilgotna)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • garść orzeszków piniowych
  • świeża bazylia
  • sól i pieprz





Przygotowania:

Przygotuj ciasto na tartę. Na stolnicę przesiej mąkę. Dodaj sól i pokrojone w kostkę, schłodzone masło. Następnie rozcieraj mąkę z masłem w dłoniach, aż powstanie kruszonka (lub możesz to zrobić przy pomocy robota kuchennego, ciasto nie dotyka wtedy ciepłych dłoni, więc to nawet lepiej). Wbij jajko i dodaj chłodną wodę (najpierw 1 łyżkę, a jeśli ciasto będzie zbyt suche, kolejną). Zagnieć szybko ciasto. Uformuj kulę, owiń folią spożywczą i włóż do lodówki na ok. 30 minut. W międzyczasie przygotuj formę na tartę (24 cm średnicy) - wysmaruj formę masłem.

Schłodzone ciasto rozwałkuj na oprószonej mąką powierzchni na placek o średnicy większej od średnicy formy (tak, by ciasto pokryło równo boki tarty). Przenieś ciasto na wałku, wyłóż nim formę (dno i brzegi). Spód ciasta podziurkuj widelcem. Ciasto wyłóż folią aluminiową, wypełnij fasolą i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na 15 minut. Po tym czasie zdejmij folię z fasolą i piecz tartę przez kolejne 12 minut.



W międzyczasie przygotuj pozostałe składniki tarty. Jajka rozbełtaj w misce. Dodaj mleko, śmietanę, sok z cytryny, dopraw solą. Przelej masę na podpieczoną tartę (masa będzie dość rzadka, taka powinna być). Umyj pomidory i pomidorki - np. 2 średniej wielkości, 3 śliwkowe i kilka sztuk koktajlowych. Większe pomidory najlepiej oczyścić z pestek (pieczemy pokrojony w cząstki sam miąższ). Mniejsze pomidorki pokrój na połówki i ułóż równomiernie na tarcie (najlepiej skórką do dołu!). Mozzarellę porwij na małe kawałki i ułóż na pomidorach. Posyp wierzch orzeszkami piniowymi. Tartę piecz przez ok. 30-35 minut, tj. aż wierzch lekko się zrumieni.

Po upieczeniu odłóż tartę na 10 minut, aby lekko przestygła. Wierzch posyp świeżymi listkami bazylii i oprósz świeżo zmielonym pieprzem. Smacznego!



09.03.2015

Zupa z pomidorów i czerwonej fasoli z salsą z awokado



Jeszcze przed chwilą w górach leżał śnieg. Nie tak pospolity widok dla dzieciaków, które większą część zimy spędziły w mieście. Nie tak pospolity, biorąc pod uwagę fakt, że sanki przez dwa miesiące leżały zapomniane i zakurzone w kącie... Jakoś inaczej wspominam ten czas z dzieciństwa. Była zima, był śnieg. Były sanki i łyżwy, było tak zimno, że nawet podwójna warstwa skarpet nie dawała rady uchronić stóp przed zmarznięciem.





Drogie dzieci, oto jest śnieg. Fajna sprawa, przekonacie się. Można ulepić bałwana, jeździć na nartach i sankach. A przede wszystkim zbombardować rodziców górą śnieżek. I to całkowicie bezkarnie.

A po całym dniu zimowej zabawy zjemy pyszną, rozgrzewającą zupę - z pomidorów i czerwonej fasoli (przepis, z kilkoma zmianami, pochodzi z książki "The complete Mexican South American and Caribbean cookbook" J.Miltona, J.Fleetwood i M.Filippelli).

Składniki:

Zupa
  • 400g krojonych pomidorów z puszki
  • 800g czerwonej fasoli z puszki
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • pieprz cayenne (do smaku)
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • oliwa z oliwek (do podsmażenia warzyw)
  • sól i pieprz

Salsa i dodatki
  • 2 awokado
  • mała czerwona cebula
  • sok wyciśnięty z 1 limonki
  • posiekana kolendra
  • świeża papryczka chilli drobno posiekana (do smaku)
  • nachos







Przygotowania:

Cebulę i czosnek obierz i posiekaj. Na patelni rozgrzej klika łyżek oliwy z oliwek i podsmaż warzywa (aż zmiękną, tj. przez ok. 4 minuty). Dodaj kmin rzymski, pieprz kajeński i paprykę w proszku. Smaż jeszcze przez minutę, cały czas mieszając.





Dodaj na patelnię krojone pomidory z puszki i czerwoną fasolę, wymieszaj i gotuj przez kilka minut. Następnie przełóż zawartość patelni do garnka, zalej bulionem warzywnym i gotuj na małym ogniu przez ok. 20 minut. Dopraw zupę solą i pieprzem. Kiedy przestygnie, zmiksuj na gładki krem.







Przygotuj salsę. Przekrój na pół awokado i obierz. Pokrój w dość grubą kostkę. Obierz czerwoną cebulę i pokrój w drobną kostkę. Przełóż awokado do miski, dodaj cebulę, posiekaną świeżą kolendrę i sok z cytryny. Dopraw solą i pieprzem oraz papryczką chilli, delikatnie wymieszaj.

Odgrzej zupę, przelej do talerzy. Podawaj z salsą z awokado i nachosami. Smacznego!



22.12.2014

Czekoladowy wieniec z migdałami



I znowu minęła dłuższa chwila od ostatniego wpisu. Być może minęłaby kolejna, gdyby pewna osoba nie powiedziała mi, że jednak z okazji Świąt wypada, że byłoby miło, gdyby pojawił się jakiś wpis. Jeśli jest więc choć jedna osoba, której będzie miło z tego powodu, spieszę z nowym przepisem. Korzystam z tego rzadkiego momentu, kiedy mam czas tylko dla siebie. Dzieci zaaferowane ubieraniem gigantycznej choinki (ta u Dziadka M. jest zawsze rekordzistką). Mięso na pasztet niespiesznie dusi się na ogniu bez konieczności zaangażowania kucharza. Śledzie zamarynowane. Można więc spokojnie usiąść i napisać kilka słów na bloga, bez większych wyrzutów sumienia...

Przed świętami chciałam się z Wami podzielić przepisem na czekoladowy wieniec. Nie jest to może bożonarodzeniowy klasyk, ale u nas na pewno pojawi się na stole. Kiedy po raz pierwszy go upiekłam, stwierdziłam że brakuje tylko iglastych gałązek wokoło, i że to bardzo piękne ciasto, takie świąteczne. Przepis pochodzi z książki "Jerusalem" Yotama Ottolenghiego i Samiego Tamimi (w wersji, którą podaję poniżej, są drobne różnice, np. migdały zamiast orzechów pekan).

Składniki:

Ciasto
  • 530 g mąki
  • 100 g drobnego cukru
  • 2 łyżeczki suchych drożdży
  • skórka starta z 1 cytryny
  • 3 jajka
  • 120 ml wody
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 150 g masła (w temperaturze pokojowej, pokrojonego na kostki o boku 2 cm)
  • olej słonecznikowy (do wysmarowania formy)

Czekoladowe wnętrze
  • 50 g cukru pudru
  • 30 g kakao
  • 130 g gorzkiej czekolady (np. 70%)
  • 120 g masła
  • 100 g posiekanych dość grubo migdałów (w oryginalnym przepisie orzechy pekan)
  • 2 łyżki drobnego cukru



Syrop
  • 260 g drobnego cukru
  • 160 ml wody

Przygotowania:

Uwaga: oryginalny przepis jest przewidziany na dwa ciasta pieczone w prostokątnych formach o wymiarach 23 cm x 10 cm. Ja wieniec przygotowuję w okrągłej formie na babkę (i również dzielę ciasto na dwie porcje).

Aby przygotować ciasto, umieść mąkę, cukier, drożdże i skórkę z cytryny w misce robota kuchennego i mieszaj (końcówka z hakiem) na pierwszej prędkości przez ok. 1 minutę. Następnie dodaj jajka i wodę i mieszaj jeszcze przez moment z taką samą prędkością. Zwiększ obroty na średnie i miksuj przez ok. 3 minuty (tj. do momentu, aż uzyskasz jednorodną masę). Dodaj sól i zacznij dodawać masło, po kilka kostek na raz, każdorazowo miksując do momentu, aż masło całkowicie połączy się z ciastem. Kontynuuj mieszanie przez 10 minut (ciasto powinno być gładkie, elastyczne i błyszczące). Umieść ciasto w misce wysmarowanej olejem roślinnym, przykryj folią spożywczą i włóż do lodówki na noc.



Przygotuj formy do pieczenia (prostokątne lub na babkę) - wysmaruj olejem roślinnym. Wyjmij ciasto z lodówki, podziel na dwie porcje (jedną włóż z powrotem do lodówki). Pierwszą porcję rozwałkuj na oprószonej mąką powierzchni na prostokąt o bokach 38 cm x 28 cm. Przygotuj nadzienie. Czekoladę z masłem roztop w rondelku umieszczonym nad garnkiem z gotującą się wodą. Następnie dodaj cukier puder i kakao i wymieszaj do uzyskania gładkiej, czekoladowej masy. Masę rozsmaruj na cieście (pamiętaj, połowę porcji! - druga pozostaje na drugą porcję ciasta), pozostawiając nieposmarowane brzegi (ok. 2 cm). Czekoladową powierzchnię posyp migdałami. Dłuższy brzeg ciasta delikatnie zwilż wodą. Zacznij zwijać roladę, zaczynając od dłuższego brzegu niezwilżonego wodą. Następnie roladę przetnij wzdłuż (!) na dwie części. Każdą z części odwróć w ten sposób, aby ułożona była czekoladowymi prążkami do góry (po przecięciu rolady, na przekroju powstają piękne czekoladowe linie). Zwijaj dwie części ciasta (jak na czarnobiałym zdjęciu powyżej), a następnie połącz je w okrąg. Przełóż do formy na babkę. Piecz w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 30 minut.

Pod koniec pieczenia przygotuj syrop. Wsyp do rondelka cukier, dodaj wodę. Gotuj, mieszając od czasu do czasu. Kiedy syrop zacznie się gotować, a cukier całkowicie się rozpuści, zdejmij rondel z ognia. Wieniec polej syropem zaraz po wyjęciu go z piekarnika (pamiętaj, że cała porcja syropu przewidziana jest na dwa wieńce!). Odstaw wieniec do ostygnięcia. Kiedy trochę przestygnie, wyjmij z formy i przełóż na kratkę. Całą procedurę powtórz z drugą porcją ciasta.

Polecam szczerze - to ciasto jest przepyszne!

18.11.2014

"Moja Mała Francuska Kuchnia" Rachel Khoo



To była długa przerwa. Ale czasem tak trzeba. Człowiek potrzebuje po prostu chwili oddechu. W międzyczasie miały miejsce spore zmiany. I można powiedzieć, że zaczynam teraz nowy rozdział w życiu... Dobra myśl przylgnęła do mnie, głęboko nabieram powietrza i czekam na nowe. Zobaczymy, co z tego w wyniknie...

Tymczasem nie będę Was zanudzać takimi historiami, lecz opowiem o pewnej bardzo fajnej książce kucharskiej. „Moja Mała Francuska Kuchnia” Rachel Khoo, bo o niej mowa, towarzyszyła mi przez cały wrzesień. Wydaje się, jakby to było wieki temu. Mimo wszystko, postanowiłam odkopać całą dokumentację zdjęciową i zebrać się do napisania krótkiej recenzji, ponieważ uważam, że ta pozycja jest tego warta. Książka miała swoją premierę 3 października.



Znacie może „Moją Małą Paryską Kuchnię” autorstwa Rachel? Jeśli tak i jeśli jesteście fanami tej książki, „Moja Mała Francuska Kuchnia” też powinna Wam przypaść do gustu. Podobny klimat, tym razem jednak Rachel odbywa kulinarną podróż po regionach Francji. Poznaje ludzi i ich kulinarne tradycje, które stają się natchnieniem do jej własnych kompozycji. Przepisy są bardzo różnorodne, co odzwierciedla bogactwo i odmienność kuchni poszczególnych regionów Francji. Reprezentują też różne sezony. Z kilku jesiennych propozycji już skorzystałam – upiekłam perfekcyjne ciasto marchewkowo-kokosowe, przyrządziłam rozgrzewającą zupę dyniową, odwróconą tartę marchewkową i kurczaka pieczonego w czerwonym winie. I jeszcze kilka innych...





Tian Provencal, czyli prowansalska zapiekanka z warzyw, to rzecz niezwykle prosta. Połączenie pomidorów, bakłażana, cukinii i cebuli nie jest może zaskakujące, ale trzeba przyznać, że zapiekanka prezentuje się wyjątkowo ładnie. Czerwoną cebulę pokrojoną w prążki należy podsmażyć z rozgniecionym czosnkiem i świeżym tymiankiem, przełożyć na dno naczynia żaroodpornego, a na wierzchu ułożyć pionowo cieniutkie plasterki bakłażana, cukinii i pomidorów (plastry pomidorów powinny być nieco grubsze). Warzywa skropione oliwą i oprószone solą zapieka się przez ok. 35-40 minut (tj. do momentu aż zmiękną i lekko się przyrumienią).

Kolejny przepis, który wypróbowałam, to kurczak pieczony w czerwonym winie. W pierwszej kolejności marynowany w marynacie z wina, przecieru pomidorowego i ziół, następnie pieczony z jesiennymi warzywami. Nie jest to receptura ani odkrywcza ani wysublimowana. Ale nie o to tutaj chodzi. To po prostu cudowne, jesienne comfort food. Idealne na chłodne dni...





Tarta tatin w wersji z marchewkami (zamiast jabłek) od razu wydała mi się świetnym pomysłem. Do przygotowania wykorzystałam kolorowe marchewki, dzięki czemu tarta wyglądała cudnie. Jest soczysta (marchewki pieczone pod przykryciem ciasta francuskiego nie wysychają), słodka i pachnie tymiankiem. Może stanowić efektowny dodatek do kawałka mięsa. Ale może też być podana solo, jako lekki starter.





Lubię ryby pieczone w soli morskiej. Jak twierdzi Rachel, jest to prawdopodobnie najlepsza metoda pieczenia ryb w całości (sól wchłania wilgoć i nadaje rybie delikatny aromat). W książce znajdziecie przepis na doradę pieczoną w soli z ziołami. Ja pod solną skorupkę zamiast szczawiu (który występuje w przepisie) włożyłam kilka gałązek świeżego tymianku. Nadało to rybie piękny, ziołowy aromat.





Z książką Rachel jeszcze oczywiście nie skończyłam. Na mojej liście rzeczy do ugotowania pozostało sporo pozycji, takich jak chłodnik z pieczonych pomidorów, jagnięcina w maślance z prażoną kaszą i ziołami, mule z jabłkiem w calvadosie, czy ciastka maślane z porzeczkami. A w międzyczasie, nawet kiedy nie będę z niej gotować, chętnie wrócę do niej, żeby obejrzeć po raz kolejny bardzo udaną kolekcję zdjęć Davida Loftusa...

26.08.2014

Moja ulubiona pasta z pieczonych buraków



Niby lato w pełni, ale pogoda nastraja raczej nostalgicznie. Powiało pierwszym chłodem, powietrze pachnie wczesną jesienią. Podwórko pełne dzieciaków (bo wciąż wakacje), jednak opatulonych w ciepłe bluzy. Stragany na targach pełne śliwek, pomidorów i dyniowatych. Powoli zaczyna się też sezon na korzenie.

A skoro o korzeniach mowa, chciałam się z Wami podzielić fantastycznie prostym przepisem na moją ulubioną pastę z buraków. Przepis (z niewielkimi modyfikacjami) pochodzi z "Jerusalem" Yotama Ottolenghiego i Samiego Tamimi.

Składniki:

  • 800 g buraków
  • 220 g jogurtu greckiego
  • 2 ząbki czosnku
  • papryczka chilli (do smaku)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek plus do podania i odrobinę do skropienia buraków przed pieczeniem
  • 1 łyżka za'ataru
  • 1 łyżeczka soli (lub do smaku)
  • 2 łyżki soku z cytryny (lub do smaku)



Przygotowania:

Buraki wymyj i osusz papierowym ręcznikiem. Przełóż do naczynia żaroodpornego, wysmaruj oliwą z oliwek (wykorzystaj do tego ok. 2 łyżki) i piecz przez ok. 1 godzinę w piekarniku nagrzanym do 200 stopni (lub do momentu, aż buraki będą miękkie). Poczekaj, aż wystygną. Następnie obierz je, pokrój na spore kawałki. Przełóż do miski blendera razem z czosnkiem, jogurtem greckim, sokiem z cytryny i posiekaną papryczką chilli. Miksuj aż do uzyskania gładkiej pasty. Następnie wmieszaj za'atar i sól.

Pastę podawaj w temperaturze pokojowej. Ja wykorzystałam ją na grzankach, z dodatkiem sera feta, prażonych orzeszków piniowych i świeżej kolendry. Smacznego!

PS. Jeśli chodzi o za'atar, szukajcie go w sklepach z arabską żywnością (ja kupiłam w Warszawie na Bazarze Olkuska).

09.08.2014

Najlepszy chłodnik z botwiny



Wprawdzie sezon na botwinę dobiega ku końcowi, ale gdzieniegdzie można ją jeszcze dostać. Można, wiem to na pewno. Nie dalej, jak dziś, była u nas na obiad. Podobnie jak tydzień temu, kiedy to przygotowałam najbardziej udaną wersję w tym sezonie. Zasługa w tym nie moja, lecz genialnych warzyw. Od H. dostałam hiperekologiczny pęczek botwiny (prosto z jej imponującego ogródka). Zostaliśmy też obdarowani górą ogórków i rzodkiewki, które nie dość, że uprawiane bez żadnej chemii, to jeszcze z sercem. Kropką nad I. były najlepsze jajka od pani Marysi, sąsiadki H. Jej kury zdecydowanie należą do tych szczęśliwych - widziałam na własne oczy.





Ogródek warzywny jak z bajki, dzieło H., to owoc ciężkiej pracy na bardzo trudnym terenie. Powstawał na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Dumna właścicielka niestrudzenie przekopywała się przez kamieniste podłoże, aby w końcu, na stoku wzgórza, powstało urocze, klimatyczne miejsce, pełne kwiatów, owoców i warzyw.









Składniki:

  • 400 g botwiny (bez buraczków)
  • 800 ml wody
  • 1-2 ząbki czosnku (w zależności od wielkości)
  • 800 ml jogurtu naturalnego
  • 1/2 pęczka koperku, posiekanego
  • 3-4 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 4 łyżki posiekanego świeżego oregano
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 3 ogórki gruntowe
  • 6-8 rzodkiewek
  • jajka (po jednym na osobę)
  • posiekany szczypiorek (do posypania)
  • sól i pieprz





Przygotowania:

Botwinę (bez buraczków) wypłucz dokładnie i posiekaj. Razem z posiekanym koperkiem, natką pietruszki i oregano przełóż do garnka. Zalej zimną wodą. Dodaj lekko zgniecione ząbki czosnku i zagotuj. Zmniejsz ogień i gotuj jeszcze przez ok. 5 minut. Dopraw solą. Dodaj sok z cytryny. Kiedy ostygnie, dodaj jogurt naturalny. Ogórki i rzodkiewkę pokrój w cieniutkie plasterki i dodaj do chłodnika. Wymieszaj całość i przełóż do lodówki do czasu podania.

Tuż przed podaniem przygotuj jajka w koszulkach. W garnku zagotuj wodę, dodaj 1-2 łyżki białego octu winnego. Jajka przelej do małych miseczek. Kiedy woda się zagotuje, zmniejsz ogień i delikatnie wlewaj jajka do wody. Jajka można wlewać robiąc wcześniej w garnku wirek (wtedy gotujemy po jednym), co ułatwia sprawę. Jednak, jeśli jajka są świeże, wirek nie jest konieczny. Jajka gotuj przez ok. 3 minuty (tak, by białko było ścięte, a żółtko płynne), a następnie wyjmuj łyżką cedzakową i osuszaj papierowym ręcznikiem. Chłodnik podawaj z jajkiem, posypany posiekanym szczypiorkiem i doprawiony świeżo zmielonym pieprzem.







Kilka lat temu, kiedy pierwszy raz pojechałam do Toskanii, pomyślałam, że na pewno kiedyś tam zamieszkam. Być może będzie to dopiero na emeryturze. Być może trochę wcześniej. Nie ważne kiedy. Chodzi o to, że stała się ona moim celem, wyobrażeniem o idealnym miejscu do życia. Oczywiście w międzyczasie nieco się w mojej głowie odrealniła. I jest dzisiaj chyba bardziej symbolem. Mówiąc "moja Toskania" już nie do końca mam na myśli miejsce geograficznie przyporządkowane. A raczej moje miejsce idealne. H. i A., moi teściowe, też znaleźli swoje miejsce. Beskid Żywiecki to ich Toskania.





To prawdziwy luksus budząc się rano móc podziwiać takie obrazy. Góry każdego dnia wyglądają inaczej - bo kombinacji światła i chmur jest nieskończenie wiele. Ogród H. jest bardzo retro. Mnóstwo kolorowych kwiatów. Warzywa wszelkiego rodzaju. Maliny, borówki, jabłka - wszystko w zasięgu ręki.







Zadomowili się tam na dobre. Trudno uwierzyć, że mieszkają w tym miejscu dopiero od dwóch lat. Tak szybko wtopili się w środowisko. Najbliższa sąsiadka, pani Marysia, wpada do H. po czosnek, bo jej w tym roku "nie wyszedł". To najwyższy stopień uznania, kiedy taka doświadczona ogrodniczka, przyznaje się do porażki (i uznaje sukces osoby, która jeszcze przed chwilą była mieszczuchem). Kiedy sąsiadka bierze od ciebie przepis na ciasto ze śliwkami i kruszonką, to także prawdziwy powód do dumy. Bo super gospodyni, z wieloletnim doświadczeniem, od lat ma swoje sprawdzone przepisy na każdy rodzaj ciasta, i niechętnie decyduje się na jakiekolwiek zmiany w stosowanych recepturach.









Życie tam jest spokojne i uporządkowane. Kręci się wokół rytuałów, powtarzających się czynności. Kiedy coś dzieje się niezgodnie ze schematem, budzi to w ludziach niepokój (coś musiało się zdarzyć). Wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. Ale też są bardzo życzliwi i otwarci. Wzajemna pomoc jest czymś oczywistym.









A poza tym wszystkim, jest tam najzwyczajniej w świecie pięknie. Czy deszcz, czy słońce, czy mgła - jest pięknie. Tylko pozazdrościć takiej "Toskanii"...